Paulina i Albert z Lulą
Paulina i Albert z Lulą

Wszystko zaczęło się...

...od Pestki. Cudownego, brązowego kundelka, który przeżył z nami 16 lat. To ona wprowadziła nas w psi świat, sprawiła, że zaczęliśmy się interesować szkoleniem, behawiorem i współpracą z psem. Sama Pestka nie była najlepiej wychowana, jednak bardzo wierna i wskoczyłaby za swoją rodziną w ogień.

Im głębiej wsiąkałam w psi świat tym bardziej zależało mi na czworonogu, który byłby mocno nakierowany na człowieka, współpracę oraz miałby predyspozycje do sportów. Tak zaczęła się moja przygoda z Retrieverami. Na początku zainteresowałam się tymi bardziej popularnymi – Labradorem, Goldenem. Aż w końcu moje oko spoczęło na pięknym rudzielcu. Wtedy nie znałam jeszcze tej rasy, a było to w 2008 roku, kiedy hodowli Tollerów było jak na lekarstwo, a dostęp do informacji o rasie był utrudniony. Jednak coraz więcej czytałam, oglądałam filmiki i zdjęcia. Wtedy pomyślałam, że to będzie strzał w dziesiątkę. Gdy już wszyscy domownicy zgodzili się na drugiego psa, zaczęła się nasza przygoda z Retrieverami z Nowej Szkocji.

Lula trafiła do nas w lipcu 2010 roku. Pierwotnie nie planowaliśmy z nią niczego ponad aktywne spacery i wakacyjne wypady. Jednak, gdy pojechaliśmy z nią na pierwszą wystawę, gdzie okazało się, że jest piękną przedstawicielką rasy, postanowiliśmy bardziej się w to zagłębić. Wystawy traktujemy raczej jako okazję do spotkań towarzyskich, dość rzadko bierzemy w nich udział. Lula ma swoje małe sukcesy, co bardzo nas cieszy, ale nie jest to dla nas priorytetem.

Następnie zainteresowałam się też agility. Początki były trudne, bo kiepski był ze mnie przewodnik. Lecz im dłużej ćwiczyłyśmy i chodziłyśmy na zajęcia, tym bardziej zaczęłyśmy się dogadywać. Lula odkryła w sobie powołanie do skakania przez hopki a ja miałam ogromną satysfakcję patrząc na uśmiechnięty pysk psa. Obecnie regularnie uczęszczamy na treningi, głównie w celu spożytkowania energii Luli. Może w niedalekiej przyszłości uda nam się wystartować w jakichś zawodach.

Powoli w mojej głowie zrodziła się myśl o przekazaniu genów Luli. W końcu okazała się piękną suczką z fajnym charakterem. Zrobiliśmy jej niezbędne badania i zaczęliśmy rozglądać się za reproduktorem. Bardzo zależy nam, aby szczeniaki z naszej hodowli wyrosły na zdrowych, odważnych i pięknych przedstawicieli rasy, dlatego krycie zostało starannie przemyślane, a szczenięta będą poddane dokładnej socjalizacji.

Tollery to nie są psy dla każdego, także przed podjęciem decyzji o przyjęciu pod swój dach psa tej cudownej rasy, należy się trzy razy zastanowić i dokładnie przygotować. Jeżeli jesteś jednak gotów na włączenie do rodziny rudzielca, to na pewno nie będziesz żałował swojego wyboru, a Twój pies odwdzięczy Ci się z nawiązką.

Paulina Suralińska