Lula na pomoście Flash na plaży Lula przynosi patyk, fot. Katarzyna Rozya Lula skacze do wody

Jaki jest Toller?

Przytaczanie wzorców rasy albo kopiowanie opisów z Internetu nie ma większego sensu, więc poniżej zamieszczę subiektywny opis rasy na podstawie mojej Luli oraz innych, znanych mi, Retrieverów z Nowej Szkocji.

Przede wszystkim Toller jest bardzo towarzyskim, rodzinnym psiakiem. Potrzebuje człowieka jak powietrza. Podąża za nim krok w krok, najchętniej wszedłby do łazienki albo pod prysznic. Oczywiście ulubionym miejscem rudego będzie kuchnia, gdzie z najsłodszym wzrokiem na świecie będzie patrzył głęboko w oczy jakby mówił „jestem małym, zagłodzonym pieskiem. Nakarm mnie”. I tutaj wychodzi ich kolejna cecha, czyli: żarłoki. To nie jest tak, że Lula zje wszystko (suchej karmy raczej nie dotyka), ale jak coś jej zasmakuje to może jeść do pęknięcia. Niestety często to wiąże się ze zjadaniem nieczystości na spacerach. Od małego trzeba takiego delikwenta uczyć nie pobierania jedzenia z ziemi. Ułatwi to nam spacery, a u psu może uratować życie.

Tollery to bardzo inteligentne psy. Wiedzę chłoną jak gąbka co może jednocześnie ułatwić, jak i utrudnić nasze wspólne życie. Bo równie szybko uczą się rzeczy pożądanych jak i tych przez nas niechcianych. Najważniejsze jednak jest zapewnić im rozrywkę umysłową. Praca z człowiekiem sprawia im niesamowitą przyjemność . I to wcale nie musi być profesjonalne szkolenie (chociaż w psich sportach świetnie się sprawdzą!), wystarczy amatorskie ćwiczenie posłuszeństwa, sztuczek, tropienia czy aport. Wtedy rudy ogonek mało nie odpadnie ze szczęścia, a w pięknym, bursztynowym oku zobaczymy TEN błysk. Największą motywacją oraz nagrodą dla naszego Rudego będzie radość właściciela z wspólnie spędzanego czasu. Jednak szkolić je trzeba z wyczuciem. Są to wrażliwe psy, więc świetnie sprawdza się przy nich szkolenie pozytywne. Pod żadnym pozorem nie używamy przemocy i nie krzyczymy. Mogą zamknąć się w sobie i stać się wycofane.

Nie można zapominać, że Retriever z Nowej Szkocji to aporter. Piłka stała się ważnym elementem wyposażenia naszego mieszkania, bo te psy uwielbiają mieć coś w pysku. Spacer bez piłeczki to spacer stracony. Lula potrafi do upadłego pięknie aportować rzucony przedmiot. I tutaj trzeba za nią myśleć, bo mogłaby się zabiegać na śmierć. Gdy piłki nie ma to trzeba sobie radzić inaczej. Do aportu nada się wszystko. Dosłownie wszystko! Patyki (często są to wielkie kłody, z którymi właściciel ma problem, żeby podnieść), butelki plastikowe czy nawet listek pływający na środku oczka wodnego, który koniecznie trzeba wyłowić.

Ano właśnie. Pływanie. Coś do czego Tollery pałają miłością wielką. Coś bez czego ciężko im żyć. Coś co sprawia, że ciągną na smyczy i piszczą z przejęciem. Woda w każdej postaci jest genialnym miejscem do kąpieli. Czy to rzeka, jezioro, morze, a nawet fontanna, wszystko nadaje się do kąpieli. A jak nie do kąpieli to chociaż do położenia się i zmoczenia brzucha. Błoto też wzbudza wielkie zainteresowanie i często nasze piękne, rude zwierzątko wychodzi z takiego spotkania czarne z rudymi znaczeniami. Potem najfajniej jest skoczyć takimi brudnymi łapkami na właściciela, żeby go naznaczyć.

Każdy Toller potrzebuje porządnego spaceru w ciągu dnia. Ideałem jest 1,5h intensywnego biegania i pracy umysłowej. Od małego trzeba pieska przyzwyczajać, że w domu się odpoczywa, a na spacerach szaleje. Oczywiście każdy czasem choruje czy nie ma czasu na dłuższy spacer, dlatego ułożony pies po prostu prześpi taki okres.

W związku z tym, że są to pieski wrażliwe, trzeba im zapewnić staranną socjalizację. Ale należy przeprowadzać ją z głową, nie obciążając maleństwa bodźcami. Jeszcze w czasie kwarantanny należy nosić malucha w specjalnej torbie albo na rękach w różne miejsca, żeby poznał zapachy i ludzi. Zaprocentuje to nam w przyszłości, bo bez problemu będziemy mogli pieska zabrać wszędzie. Nawet do samego centrum miasta.

Toller może odnosić się z rezerwą do obcych. Pod żadnym pozorem nie może być agresywny. Ale raczej żadne spoufalanie nie wchodzi w grę z nowo poznaną osobą. Nasza Lula obcych po prostu omija. Tak samo zresztą jak obce psy. Nie są one dla niej żadną atrakcją, bo najfajniejsi na świecie są jej ludzie.

Nie są to psy szczekliwe, a na pewno żadni z nich stróże. Czasem zaalarmują jak coś się dzieje na klatce, ale nie jest to dla nich sensem życia. Charakterystyczny dźwięk jaki z siebie wydają to Toller scream, pojawia się on w czasie największego podniecenia np. podczas aportowania.

Jeżeli przebrnąłeś przez ten opis i stwierdzasz, że to wymarzony pies dla Ciebie to zapraszam do kontaktu. Chętnie porozmawiam o najwspanialszej rasie jaką jest Retriever z Nowej Szkocji.

Po więcej informacji zapraszamy na portal poświęcony rasie novascotia.pl